Potok Dobrynin awansuje do A klasy po meczu bez litości dla rywali

Potok Dobrynin awansuje do A klasy po meczu bez litości dla rywali

Na stadionie w Dobryninie tego dnia nie było miejsca na wątpliwości. Potok rozbił Orły Ruda 6:0 i przypieczętował awans, który w klubie już teraz zapisują grubymi literami. W tle sportowego święta był też moment bardzo osobisty – swój ostatni mecz rozegrał ksiądz Adam Bezak, od lat związany z drużyną. Trybuny pękały w szwach, a atmosfera przypominała raczej finał niż zwykłe ligowe spotkanie.

  • Wynik, który nie zostawił złudzeń
  • Pożegnanie, które nadało meczu dodatkowy ciężar
  • Kibice i orkiestra zrobili z meczu małe święto

Wynik, który nie zostawił złudzeń

14 czerwca w Dobryninie gospodarze zagrali tak, jakby wiedzieli, że to właśnie ten mecz ma zamknąć cały rozdział. Sześć goli, czyste konto i pełna kontrola od pierwszych minut sprawiły, że Orły Ruda nie znalazły sposobu, by choć na chwilę odwrócić losy spotkania.

W lokalnym futbolu takie zwycięstwa zdarzają się rzadko i zwykle zostają w pamięci na lata. Tutaj stawką był nie tylko prestiż, ale też wejście na wyższy poziom rozgrywek. Potok Dobrynin dopiął więc celu w stylu, który trudno pomylić z przypadkiem.

Pożegnanie, które nadało meczu dodatkowy ciężar

Ten mecz miał jeszcze jeden wymiar. Na boisku po raz ostatni pojawił się ksiądz Adam Bezak, kończąc piłkarską drogę, która trwała 36 lat. Osiem ostatnich sezonów spędził w barwach Potoku Dobrynin, stając się częścią historii klubu nie tylko jako zawodnik, ale też jako ktoś, kto współtworzył jego codzienność.

To właśnie takie chwile sprawiają, że sport na poziomie lokalnym bywa bliższy ludziom niż wielkie stadiony. Tu liczy się nie tylko tabela. Liczy się też pamięć o zawodniku, który po tylu latach schodzi z boiska w dniu, kiedy jego drużyna świętuje awans.

Kibice i orkiestra zrobili z meczu małe święto

Na trybunach widać było, że Dobrynin żył tym spotkaniem od pierwszego gwizdka. Według relacji gminy Przecław tylu kibiców nie pojawiło się na stadionie przez cały sezon, a doping niósł zespół aż do końca. Do sportowego hałasu dołożyła się jeszcze Orkiestra Dęta Dobrynin, wzmacniając atmosferę dnia, który miał wyjątkowy ciężar.

W takich okolicznościach awans smakuje inaczej. To już nie tylko wynik zapisany w protokole, ale wspólne przeżycie drużyny, trenera i ludzi stojących za płotem boiska. W Przecławiu i Dobryninie ten mecz na długo zostanie punktem odniesienia.

na podstawie: Urząd Miejski w Przecławiu.