Mielecka delegacja oddała hołd pod Monte Cassino. Zabrzmiały też pieśni pamięci

Mielecka delegacja oddała hołd pod Monte Cassino. Zabrzmiały też pieśni pamięci

Na polskim cmentarzu pod Monte Cassino zabrzmiały pieśni, które dla wielu Polaków wciąż niosą ciężar historii. Delegacja Mielca stanęła tam razem z Zespołem Pieśni i Tańca „Rzeszowiacy”, by w modlitwie i śpiewie oddać hołd poległym. To miejsce nie potrzebuje wielu słów – wystarczą kwiaty, znicze i gest pamięci. Właśnie takiego gestu dokonano podczas uroczystości.

  • Śpiew i modlitwa w miejscu, gdzie ważyła się droga do Rzymu
  • Znicze z napisem „Mielec pamięta” stanęły przy ważnych grobach

Śpiew i modlitwa w miejscu, gdzie ważyła się droga do Rzymu

Podczas mszy świętej odprawionej na polskim cmentarzu pod Monte Cassino mielecka delegacja znalazła się w jednym z najbardziej symbolicznych punktów polskiej pamięci wojennej. Obecność „Rzeszowiaków” nadała tej chwili szczególny ton – śpiew połączony z modlitwą stworzył oprawę, która nie była tylko występem, ale przede wszystkim formą oddania czci żołnierzom 2. Korpusu Polskiego.

Bitwa o Monte Cassino z 1944 roku należy do tych wydarzeń, które na trwałe wpisały się w historię II wojny światowej. To właśnie tam żołnierze dowodzeni przez generała Władysława Andersa przełamali niemiecką obronę, otwierając aliantom drogę na Rzym. Cena była ogromna. Pamięć o poległych trwa jednak nadal – również dzięki takim uroczystościom, które łączą historię z żywą, współczesną pamięcią.

Znicze z napisem „Mielec pamięta” stanęły przy ważnych grobach

Delegację Miasta Mielca tworzyli Tomasz Leyko, zastępca prezydenta miasta, oraz Damian Małek, dyrektor Samorządowego Centrum Kultury w Mielcu. W imieniu samorządu złożyli wiązankę kwiatów na płycie pamiątkowej cmentarza. Zapłonęły też znicze z napisem „Mielec pamięta” – przy grobie generała Władysława Andersa oraz przy grobie kaprala Jana Małka, syna ziemi mieleckiej.

To właśnie ten drugi akcent nadaje całej uroczystości bardzo osobisty wymiar. Pamięć o wielkiej historii spotkała się tu z pamięcią lokalną, zakorzenioną w konkretnym nazwisku i rodzinnej ziemi. Dla Mielca to coś więcej niż protokolarna obecność na ważnym cmentarzu wojennym. To znak, że bohaterowie z tych stron nie znikają z miejskiej pamięci.

„Pokazujcie sobą, swoją codziennością, swoim śpiewem, tańcem, grą swoją pasją, że ta przelana tutaj krew stała się zasiewem czegoś nowego… Czegoś czego nie pokona żaden system totalitarny. Bo pasji nic nie pokona” – mówił podczas kazania ks. dr Adam Szpotański.

Słowa kapłana wybrzmiały mocno właśnie dlatego, że padły w miejscu, gdzie historia nie jest odległą opowieścią, lecz obecnością odczuwaną niemal namacalnie. W połączeniu z pieśniami „Gaude Mater Polonia”, „Mazurkiem Dąbrowskiego” i „Czerwonymi Makami” uroczystość nabrała tonu, który łączy wspólnotę, pamięć i wdzięczność wobec tych, którzy zapłacili najwyższą cenę.

na podstawie: UM Mielec.